Imię wyspy
Imię wyspy2008-01-11 13:53:40 | autor: KJ_Siła_SłówUwaga!
Przed przeczytaniem usiąść w miłym, cichym spokojnym miejscu gdzie nikt nie będzie przeszkadzał. " Wymyśl sobie wyspę. Nie, nie tak szybko, wiem co przyszło Ci do głowy. Zawróć na północ, przez pół świata, a gdy już widnokrąg zabierze Ci mgła, pośród nocy wcale nie zimniejszej od innych a jednak przejmującej Cię dreszczem, wyjdź na skrzący się lodem pokład i nasłuchuj przyboju. Usłyszysz. A potem zaczekaj do dnia. Warto. Słońce zamieni szron w miriady tęczowych kropli oceanu, rześkość powietrza, zadziwiająco bez morskiej wilgoci w sobie dosięgnie dna płuc. Podniesiesz głowę po zachłyśnięciu się i zobaczysz skałę przez której szczyt właśnie przechodzi promień i znajdziesz obietnicę ciepła na swojej dłoni. Plaża jest zimna, taka sama jak Twoje stopy, we władaniu chłodu, tego który przez dni żeglugi piął się po całym ciele, przez uda, biodra, do ramion, wyżej i jednocześnie coraz bardziej w głąb. Nigdy nie oddawał raz zdobytego ciała aż zamieszkał wszędzie. Ścieżka pnie się w góre, pierwsze trawy wdzierają się na ziemię z kamieni, bezwolnym ruchem przesuwając się w bok po łydkach. Nie pytaj. Idź. Mięśnie protestują, na małej łodzi odwykłe od wysiłku, ale w zamian znika odczucie zimna. Kolejna trawa ostrą łodygą przesuwa się wzdłuż boku stopy, inaczej niz poprzednie. Nie jest już tylko bezwiednym doznaniem, ten dotyk ma swój początek, subtelna siłę, bezwładnośc i drapieżność i swój koniec. Kolejna trafia wyżej, odczuciem krótszym i mocniejszym, a potem za każdym krokiem jest ich więcej. Sięgają wyżej, mocniej. Powiedziałabyś że sa wręcz natarczywe, gdyby nie były tylko trawami. Nie zauważasz kiedy słońce ogrzało Twoje palce na tyle aby poczuć na nich wiatr, potem bezczelnie sięgnęło dalej na wewnętrzną stronę nadgarstków, jakby rozmyślnie skupiając swoja siłę na skórze. Dociera pod plątaninę niebieskiej siateczki żył, do samej czerwieni, zatrzymując się tuż przed granicą bólu. Za chwilę nie wiesz czy rumieńce na twarzy są od słońca czy od niesionej do głowy rozgrzanej krwi. Pulsowanie tętnic narasta, wybija rytm w rosnącą na niebie tarczę aż w odruchu poddania kładziesz się na plecach wyciągając do góry ręce w rytualnym geście ofiary Azteków. Nagrodą za posłuszeństwo jest błogość. Nie ma palących promieni, tylko krew wędruje w dawno nieodczuwane miejsca z kocim brakiem pośpiechu, by jak wszystkie koty dotrzeć do splotu słonecznego i objąć go na własność. A potem, z tego miejsca, z wrodzoną zaborczością wysyłać gardłową pulsacją rozkazy do każdego włókna, po końce palców, aż po płatki uszu, do ust, nosa, powiek. Wszystkie one wracają do wnętrza niosąc zarzewia żaru, zbierając się w płomienie, rosnąc aż po gwałtowność huraganów. Nagle, wpadają wszystkie w tej samej chwili, do swego źródła by je posiąść. A potem wystrzelą wysokim słupem ognia aż po ostateczne dopełnienie - krzyk. Umysł przywołuje obrazy zatopionych miast, których nikt prócz Ciebie nigdy nie odwiedzi, tam gdzie czułaś absolutną wolność. W mgnieniu, w którym zrozumiałaś że zatonęły wszystkie prawa zamieszkujących je plemion, jakby ich nigdy nie było. Tylko kamień przetrwa mnie, Ciebie, a życie ma znaczenie tylko tu i teraz. Bo nikt nas nie będzie pamiętał oprócz nas samych. Jesteś tam, pośród ulic, które powoli poddaja się piaskowi i wodorostom , jednocześnie tu na wyspie pod władzą słońca, w jednym z tych miejsc jesteś Bogiem, w drugim jego ofiarą. I żadne z nich nie zazdrości drugiemu: żaru ani chłodu, rozkoszy ani obojętnej pustki, bezwoli ani władzy. Tylko tam głęboko, miedzy dwoma światami, opada w pył pamięci jedyne słowo jakie wypowiesz: imię wyspy. KJ Re: Imię wyspy2008-01-11 16:22:57 | autor: irenaKJ odwiedził kamienny Krąg: "Zawróć na północ, przez pół świata, a gdy już
widnokrąg zabierze Ci mgła, pośród nocy wcale nie zimniejszej od innych..." A teraz muszę pogrymasić... jako przykład: >"...wyjdź na skrzący się lodem pokład i nasłuchuj przyboju. >"Usłyszysz. A potem zaczekaj do dnia" 1.W tych dwóch ostatnich zdaniach brakuje mi rozwinięcia, połączenia (mowa nie o zwięzłości, raczej o logice myślowego przekazu). Prawdopodobnie chciałeś zasugerować, że bohater wyczekujący dnia, powinien też w pamięci zachować nastrojowe dźwięki rozbijanych fal i trwać w takim uniesieniu... wtedy dalsze opisy lepiej oddają atmosferę doznań w spotkaniu z przyrodą. >"Mięśnie protestują, na małej łodzi odwykłe od wysiłku, ale w zamian znika odczucie zimna." 2.To nazywają inwersją...ale nie wiem jak można zdanie uratować. Ja bym napisała: odwykłe od wysiłku mięśnie protestują , lecz każdy wymuszony ruch zmniejsza odczucie zimna 3. Ogólnie: natłok uniesień, dlatego czyta się źle. Wiele opisów jest udanych, ale nie pojmuję dlaczego pominąłeś akcję. Zawsze podobała mi się prezentowana przez Ciebie dynamika słów, a tu całkowicie rozkleiłeś się. 4.Twoje, Ci itp. - dlaczego z dużej litery? Może kierujesz tekst do konkretnej osoby? To przepraszam i wycofuję się. Irena ps. Jeżeli post ukaże się zdublowany, przepraszam. Jeżeli dotarł do nadawcy, zamiast do Grupy - też przepraszam. Re: Imię wyspy2008-01-11 16:44:19 | autor: KJ_Siła_Słówirena wrote:
> wtedy dalsze opisy lepiej oddają atmosferę > doznań w spotkaniu z przyrodą. Ja wiem jak to jest napisane i to jest celowe, oprócz p.2 gdzie chyba mogę zrobić to lepiej. To nie jest tekst o spotkaniu z przyrodą, pomiń fabułę. Poszukaj innych znaczeń. Wtedy powinien zabrzmieć lepiej. KJ Re: Imię wyspy2008-01-11 18:03:17 | autor: irenaKJ napisał:
>To nie jest tekst o spotkaniu z przyrodą, pomiń fabułę. >Poszukaj innych znaczeń. Wtedy powinien zabrzmieć lepiej. A przyroda, to nie człowiek i wszystkie otaczające go zjawiska? Wypowiadałam się o umiejętności użycia metafor, których jak dla mnie jest za dużo, dlatego nużą. Tym samym czytający lekceważy bohaterów i ich odczucia, a podobno coś emocjonującego przeżywają. (To tak jakbyś chciał czytelnikowi przybliżyć podwójny garb wielbłąda, bez wielbłąda - to też metafora) Wolno ci mieć odmienny pogląd. :-) Życzę wsparcia u innych czytelników. Irena Re: Imię wyspy2008-01-11 20:13:34 | autor: Les PeUżytkownik "irena" > KJ napisał: >>To nie jest tekst o spotkaniu z przyrodą. > Życzę wsparcia u innych czytelników. Zgłaszam się na ochotnika. Może wypieków nie dostałem, krew nie powędrowała gwałtownie w dawno nieodczuwane miejsca - ale suchość w ustach cudownie minęła. To trudny temat - wiadomo przecież, jak strasznie ciężko o tym pisać w sposób niebanalny. -- P.Lep's Podobne
|
